Temat: Zdrada, depresja, agresja wobec dzieci, powrót do życia
Klientka:
Ewa (imię zmienione), 40 lat. Matka dwóch dziewczynek( 7 i 9 lat). Po rozwodzie – trudnym, niespodziewanym. Jej mąż odszedł do innej kobiety, zostawiając ją z odpowiedzialnością za dom, dzieci i codzienność. Ojciec widuje dzieci co drugi weekend. Obwinia klientkę, gdy dziewczynki w jego domu zachowują się niegrzecznie.
Po zdradzie Ewa przeżyła głębokie załamanie, zakończone próbą samobójczą. Uratowana, ale emocjonalnie nadal na granicy.
Opis problemu:
- Nie mogła się pogodzić z rozstaniem.
- Przepełniały ją emocje: wstyd, złość, samotność, żal i nienawiść do siebie.
- Zaczęła wyładowywać frustrację na dzieciach – krzyk, impulsywność, emocjonalna agresja.
- Bała się, że staje się „złą matką” i że znowu pojawi się ta myśl: „Nie chcę żyć”.
- Przyszła, bo chciała odzyskać siebie – “Chcę być spokojna, czuła, obecna dla dzieci. I już nigdy nie myśleć o śmierci.”
Etapy terapii:
Zaczęłyśmy od zbudowania przestrzeni, w której Ewa mogła pierwszy raz od dawna po prostu… oddychać.
Wprowadziłam elementy terapii coachingowej i pracy z podświadomością, by pomóc jej odciąć się od poczucia winy i wstydu, które ją paraliżowały.
Pracowałyśmy z pytaniami z TSR- u: Co byś zrobiła dla swoich dzieci, gdybyś czuła się spokojna i silna? Jak wyglądałby Twój poranek, gdybyś nie czuła ciężaru przeszłości?
Następnie, przez kolejne 7 sesji, sięgnęłam także po narzędzia z terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach (TSR) oraz transerfingu – by pomóc Ewie przestawić uwagę z tego, co straciła, na to, co może zbudować.
Zastosowałam łagodny trans hipnotyczny, dzięki któremu nauczyła się samoregulacji – zanim jej emocja zamieniała się w krzyk lub agresję.
Pracowałyśmy również z przekonaniami dotyczącymi roli matki. Ewa zaczęła rozumieć, że „dobra matka” to nie idealna matka – tylko obecna, prawdziwa, reagująca z miłością.
W międzyczasie Ewa zauważyła:
- że potrafi wyjść z emocjonalnej burzy zanim zacznie krzyczeć,
- że częściej zamiast krzyczeć – przytula,
- że przestała bać się opinii innych – bo zaczęła czuć, że robi, co może, najlepiej jak potrafi,
- że myśli samobójcze zniknęły, a w ich miejscu pojawiła się nowa potrzeba: żyć, oddychać, być tu – dla siebie i dla córek.
Na koniec:
Ewa stworzyła nowy obraz siebie – nie ofiary, nie porzuconej kobiety, ale kobiety wolnej, która przetrwała najgorsze.
Zbudowała osobistą strategię reagowania w stresie i momentach napięcia.
Dziś nie walczy o przetrwanie – buduje dom pełen czułości, w którym dwie małe dziewczynki znów śmieją się częściej niż płaczą.
Motto, które Ewa stworzyła sama dla siebie- „Nie muszę być idealna – wystarczy, że będę prawdziwa i obecna”.
