Miłość warunkowa do dziecka. Kochasz je takie, jakie jest, czy takie, którym możesz się pochwalić?

Rodzina - sklep z zabawkami

Rodzina – Sklep z zabawkami dla dorosłych. Cz. 2.

Rodzina. Sklep z zabawkami dla dorosłych to seria wpisów, powstałych na podstawie moich analiz na żywo, o tym, jak ludzie nieświadomie bawią się rozmaitymi osobami i rzeczami w swoim otoczeniu.

W kontekście relacji Dorosły-Dziecko, pokazuję, jak wykorzystują dziecko do budowania własnego poczucia wartości, realizowania swoich ambicji, zaspokajania braków albo rozgrywania relacji między sobą.

W tej części stawiam tezę, że nie musi ono rozumieć rozmaitych mechanizmów, używanych przez dorosłych, żeby odczuwać ich skutki. Widzi więcej, niż dorosłemu się wydaje, i właśnie z codziennych zachowań rodziców uczy się, czym jest miłość, bliskość, bezpieczeństwo i własna wartość.

Ta seria przez przeznaczona jest głównie dla rodziców i opiekunów dzieci, którzy chcą przyjrzeć się swoim zachowaniom bez obwiniania się i zadać sobie ważne pytanie: co mogę zrobić inaczej, żeby moja relacja z dzieckiem była bezpieczniejsza i bardziej świadoma?

Zapraszam do lektury, a jeśli wolisz obejrzeć nagrania, pod tym linkiem znajdziesz playlistę Rodzina – Sklep z zabawkami dla dorosłych.

Możesz również pobrać bezpłatny e-book DZIECKO = RODZIC. To, co się dzieje między rodzicami, wychowuje dziecko, który pomoże Ci szerzej przyjrzeć się temu, czego dziecko uczy się, obserwując zachowania dorosłych.

Link do e-booka znajdziesz TUTAJ

Miłość warunkowa do dziecka.

„Jestem z Ciebie dumna.”

To zdanie może być dla dziecka bardzo ważne. Może oznaczać, że rodzic zauważył jego wysiłek, rozwój i odwagę. Może dawać poczucie, że bliska osoba naprawdę interesuje się tym, co dziecko przeżywa.

Ale może też stać się częścią zupełnie innego komunikatu.
„Jestem z Ciebie dumna, kiedy wygrywasz.”
„Jestem z Ciebie dumny, kiedy jesteś najlepszy.”
„Cieszę się Tobą, kiedy zachowujesz się tak, jak tego oczekuję.”
„Jesteś dla mnie powodem do dumy, kiedy inni ludzie dobrze Cię oceniają.”

Rodzic nie musi mówić tych zdań wprost.

Dziecko może odczytać je z jego reakcji.
Widzieć ogromne zainteresowanie po dobrym wyniku i rozczarowanie po porażce.
Słyszeć, jak rodzic opowiada rodzinie o jego sukcesach, ale pomija to, co dla dziecka naprawdę ważne.
Czuć, że jest zauważane głównie wtedy, kiedy daje dorosłemu powód do dumy.

Wtedy w dziecku może pojawić się pytanie:
Czy rodzic kocha mnie, czy tę wersję mnie, którą może pokazać innym ludziom?

Miłość do dziecka nie wyklucza stawiania mu warunków.

Większość rodziców odpowie bez zastanowienia:
„Oczywiście, że kocham swoje dziecko.”

I najczęściej jest to prawda.
Możesz kochać dziecko i jednocześnie próbować ukształtować je według swoich oczekiwań.
Możesz troszczyć się o nie, a równocześnie potrzebować jego sukcesów, grzeczności albo wdzięczności.
Możesz chcieć dla niego dobrze, ale rozumieć to „dobrze” wyłącznie przez pryzmat własnych wartości, ambicji i doświadczeń.
Możesz również nie zauważyć momentu, w którym dziecko zaczyna odpowiadać za Twoje samopoczucie.

Rodzic cieszy się, kiedy dziecko przynosi dobre wyniki.
Złości się, kiedy ono odmawia współpracy.

Czuje się doceniony, kiedy dziecko okazuje wdzięczność.
Czuje się odrzucony, kiedy nastolatek wybiera własne zdanie, znajomych albo sposób życia.

W pewnym momencie dziecko może zacząć rozumieć, że jego zadaniem nie jest jedynie dorastanie i poznawanie siebie.
Jego zadaniem staje się również dbanie o to, żeby rodzic czuł się dobrym rodzicem.

Dziecko bardzo szybko odkrywa, dzięki czemu może liczyć na bliskość

Dzieci uczą się relacji poprzez obserwację.

Nie tylko słuchają tego, co mówisz. Czytają Twój ton głosu, spojrzenie, gesty, napięcie i sposób, w jaki reagujesz na ich zachowanie.
Dziecko zauważa, że kiedy przynosi dobrą ocenę, rodzic jest zainteresowany, uśmiechnięty i chętnie opowiada o nim innym.
Zauważa także, że kiedy dostaje słabszą ocenę, rodzic staje się chłodny, zawiedziony albo zaczyna porównywać je z innymi.
Dziecko widzi, że jego grzeczność przynosi spokój.

Słyszy, że jest „takim cudownym dzieckiem”, kiedy nie sprawia problemów.
Obserwuje, że dorosły okazuje zniecierpliwienie, kiedy ono przeżywa złość, smutek, bunt albo rozczarowanie.
Może wtedy zacząć dopasowywać się nie dlatego, że rozumie określoną zasadę.

Dopasowuje się, żeby nie stracić bliskości.

Zaczyna być grzeczne, ponieważ nie chce rozczarować mamy.
Osiąga wyniki, ponieważ potrzebuje uznania ojca.
Ukrywa problemy, żeby rodzic się nie martwił albo nie złościł.
Nie mówi o porażce, bo wie, że będzie musiało poradzić sobie nie tylko ze swoim rozczarowaniem, ale również z emocjami dorosłego.

Grzeczność również może stać się “osiągnięciem”.

Rodzice nie chwalą się wyłącznie ocenami, medalami, studiami, pracą czy pieniędzmi.
Czasem największą wartością dziecka staje się jego grzeczność.

„Nigdy nie sprawia problemów.”
„Możemy zabrać ją wszędzie.”
„On zawsze słucha dorosłych.”
„Nawet jako nastolatka nie buntowała się tak jak inne dzieci.”

Dorosły może odbierać takie zachowanie jako dowód dobrze wykonanego wychowania.

Warto jednak sprawdzić, co kryje się pod tą grzecznością.
Czy dziecko naprawdę dobrze radzi sobie z emocjami?
Czy może nauczyło się ich nie pokazywać?
Czy potrafi powiedzieć „nie”?
Czy ma przestrzeń na własne zdanie?
Czy wie, że może być złe, zmęczone albo rozczarowane, a rodzic nadal pozostanie przy nim?
Czy nie przejęło odpowiedzialności za spokój całej rodziny?

Dziecko może nie sprawiać problemów, ponieważ czuje się bezpieczne i dobrze zna rodzinne granice.
Może jednak nie sprawiać problemów także dlatego, że boi się reakcji dorosłego.

Z zewnątrz oba zachowania mogą wyglądać podobnie.
Wewnątrz dziecka oznaczają coś zupełnie innego.

A co, kiedy dziecko wybiera inną drogę?

Dziecko dorasta. I często podejmuje decyzję o usamodzielnieniu na innym poziomie, niż byśmy się tego spodziewali.

Nie chce kontynuować rodzinnej tradycji.
Nie wybiera kierunku studiów, o którym marzyli rodzice.
Nie ma potrzeby zakładania firmy.
Nie chce być lekarzem, prawnikiem, sportowcem albo artystą.
Nie planuje ślubu.
Nie chce mieć dzieci.

Wybiera zwyczajną pracę, spokojne życie zamiast wielkiej kariery, albo życie według wartości, których rodzic nie rozumie.

W takich momentach może się okazać, czy rodzic wspierał dziecko, czy tworzył własny projekt. Pomoże w tym zastanowienie się, jak odpowiedziałbyś na takie pytania:

Czy potrafisz zainteresować się drogą dziecka, nawet jeśli nie wygląda tak, jak sobie wyobrażałaś lub wyobrażałeś?
Czy możesz szanować jego decyzję, nie chwaląc się nią przed znajomymi?
Czy pozwolisz mu wybrać życie, które nie podbija Twojego prestiżu?
Czy nadal będziesz patrzeć na nie z życzliwością, kiedy nie spełni Twoich ambicji?

To trudne pytania.
Zwłaszcza kiedy rodzic poświęcił dziecku wiele czasu, pieniędzy i energii.

Może wtedy pomyśleć:
„Tyle dla Ciebie zrobiłam.”
„Poświęciliśmy wszystko, żebyś miał dobry start.”
„Zmarnowałaś swój potencjał.”
„Zawiodłeś nas.”

Czasem te słowa mogą nawet paść w rozmowie, wzmocnione gniewem lub innymi emocjami. Nawet jednak niewypowiedziane, mogą zostać dobrze wyczute przez dorastającego człowieka.

Intencje mogą być dobre. Dorosły może uznać te słowa za próbę zmotywowania dziecka.

Dziecko może jednak usłyszeć:
„Twoje życie ma należeć do mnie, ponieważ tak wiele w Ciebie zainwestowałam.”

Czy dziecko może mieć swoje problemy i nadal pozostać dla Ciebie wartościowe?

Łatwo mówić o bezwarunkowej miłości, kiedy dziecko dobrze sobie radzi.

Znacznie trudniej, kiedy:
nie chce się uczyć,
nie wykorzystuje swoich możliwości,
popełnia kolejne błędy,
nie zachowuje się tak, jak zostało wychowane,
wchodzi w trudną relację,
ma problemy emocjonalne,
nie potrafi znaleźć swojej drogi,
potrzebuje pomocy przez dłuższy czas.

To właśnie w takich momentach dziecko szczególnie uważnie obserwuje dorosłego.

Sprawdza, czy jego wartość zmniejszyła się wraz z porażką.
Czy może powiedzieć prawdę.
Czy rodzic chce zrozumieć problem, czy tylko jak najszybciej usunąć to, co burzy obraz dobrej rodziny.
Czy nadal ma w domu miejsce, nawet jeśli nie jest tą wersją siebie, której oczekiwali bliscy.

Kochanie dziecka takim, jakie jest, nie oznacza zgody na każde jego zachowanie.
Nie oznacza rezygnacji z granic, wymagań i odpowiedzialności.

Możesz nie akceptować działania dziecka, ale nie odbierać mu godności.
Możesz postawić granicę, nie wycofując bliskości.
Możesz powiedzieć, że coś było złe, nie komunikując: „Ty jesteś zły”.
Możesz pomagać mu w zmianie bez zawstydzania go przed rodziną i znajomymi.

Uznanie i miłość nie powinny zależeć od wyników

Dziecko potrzebuje być zauważane również wtedy, kiedy nie wygrywa.

Możesz interesować się jego wysiłkiem, nie tylko rezultatem.

Zapytać:
„Jak Ty się z tym czujesz?”
„Co było dla Ciebie najtrudniejsze?”
„Czego nauczyłaś się podczas tego doświadczenia?”
„Czy potrzebujesz mojej pomocy, czy chcesz, żebym Cię wysłuchał?”
„Co jest dla Ciebie ważne w tej sytuacji?”

Takie pytania przenoszą uwagę z wyniku na dziecko.

Pokazują, że rodzic chce poznać jego doświadczenie, a nie tylko ocenić efekt.

Dziecko zaczyna wtedy rozumieć:
„Mogę przyjść do rodzica także z porażką.”
„Nie muszę udawać, że wszystko jest dobrze.”
„Moja wartość nie znika, kiedy sobie nie radzę.”
„Mogę uczyć się na błędach bez utraty bliskości.”

Mini-ćwiczenie dla rodzica

Przypomnij sobie trzy ostatnie sytuacje, w których wyraziłaś lub wyraziłeś dziecku uznanie, dumę albo zadowolenie.

Zapisz, czego dotyczyły te sytuacje.

Czy były związane z oceną, wynikiem, grzecznością, pomocą, wyglądem albo zachowaniem, które było wygodne dla dorosłych?

Następnie przypomnij sobie trzy ostatnie sytuacje, w których dziecku coś nie wyszło, zachowało się inaczej, niż oczekiwałaś lub oczekiwałeś, albo przeżywało trudne emocje.

Zastanów się:

Jak wtedy na nie patrzyłaś lub patrzyłeś?

Czy najpierw próbowałaś zrozumieć dziecko, czy od razu poprawić jego zachowanie?

Czy dziecko mogło odczuć, że Twoja bliskość nadal jest dostępna?

Czy w Twojej reakcji pojawił się wstyd związany z tym, co pomyślą inni ludzie?

Jak często okazujesz zainteresowanie dzieckiem wtedy, kiedy nie daje Ci żadnego powodu do dumy?

Na końcu odpowiedz sobie na jeszcze jedno pytanie:

Co lubię i cenię w swoim dziecku, czego nie da się wpisać na świadectwo, zmierzyć wynikiem ani opowiedzieć jako sukcesu przy rodzinnym stole?

Nie szukaj idealnej odpowiedzi.

Zobacz, czy potrafisz opisać dziecko jako osobę, a nie przez to, co osiąga, posiada albo robi dla innych.

Co zrobić, kiedy zobaczysz ten schemat?

Pierwszą reakcją może być poczucie winy.
Możesz przypomnieć sobie słowa, które wypowiedziałaś lub wypowiedziałeś.
Zobaczyć momenty, w których wywierałaś presję.
Zrozumieć, że dziecko próbowało spełnić Twoje oczekiwania albo ukrywało przed Tobą problemy.

Poczucie winy nie musi jednak prowadzić do zmiany.

Może sprawić, że zaczniesz się bronić:
„Przecież chciałam dla niego dobrze.”
„Moi rodzice wymagali ode mnie znacznie więcej.”
„Dziecko musi mieć ambicje.”
„Gdybym go nie pilnowała, niczego by nie osiągnął.”

Być może wszystkie te zdania zawierają część prawdy.
Nie odpowiadają jednak na najważniejsze pytanie:
Co Twoje dziecko zrozumiało z Twoich reakcji?

Zmiana zaczyna się wtedy, kiedy nie skupiasz się wyłącznie na swoich intencjach, lecz również na tym, jak Twoje zachowanie mogło zostać odebrane.

Możesz powiedzieć dziecku:
„Widzę, że czasem bardziej skupiałam się na Twoich wynikach niż na tym, co przeżywasz.”
„Nie chcę, żebyś czuł, że musisz zasługiwać na moją dumę.”
„Mogłam dać Ci poczucie, że liczy się dla mnie tylko sukces.”
„Chcę nauczyć się lepiej słuchać tego, czego Ty potrzebujesz.”
„Nie musisz realizować mojego planu na Twoje życie.”

Samo wypowiedzenie tych słów nie naprawi wszystkiego.
Może jednak rozpocząć inną rozmowę.

A kiedy warto porozmawiać ze specjalistą?

Jeśli podczas wykonywania ćwiczenia pojawiła się w Tobie myśl: „faktycznie nigdy wcześniej tak na to nie patrzyłam” albo „nie wiem, czy moje dziecko czuje się kochane również wtedy, kiedy mnie rozczarowuje”, zatrzymaj się przy niej.

Być może zauważasz, że często oceniasz dziecko przez jego wyniki, grzeczność albo sposób, w jaki prezentuje się przed innymi.
Być może widzisz, że ono boi się mówić Ci o problemach.
Być może jest perfekcjonistyczne, bardzo surowe wobec siebie albo silnie przeżywa każdą porażkę.
Być może masz wrażenie, że Wasza relacja opiera się głównie na wymaganiach, kontroli i rozliczaniu.

Nie musisz od razu wiedzieć, jak to naprawić.

Możesz omówić swoją sytuację podczas konsultacji, samodzielnie, z drugim rodzicem albo z dzieckiem.

Link do zapisów znajdziesz poniżej:

Loading...

 

Czujesz, że mogłabyś / mógłbyś utożsamić się z tą historią? Jeśli czujesz, że warto porozmawiać, zapisz się na darmową konsultację i sprawdźmy, czy mogę Ci pomóc. Konsultacja - integralna.pl